Ryszard Tarasiewicz: Idziemy w dobrym kierunku

- Mogliśmy mieć dzisiaj cztery punkty więcej.. Piąty mecz bez porażki napawa optymizmem, ale szkoda, że znów nie udało się wygrać - powiedział po remisie 2:2 ze Śląskiem Wrocław trener Ryszard Tarasiewicz.
Szkoleniowiec Korony na pewno może czuć spory niedosyt po konfrontacji z wicemistrzem Polski. Jego podopieczni, poza otwierającymi rywalizację 20 minutami, byli zespołem zdecydowanie lepszym od rywala. Pod względem jakości w grze ofensywnej Korona zagrała najlepszy mecz wiosną.

- Słowa uznania dla moich zawodników. Wiedzieliśmy, że Śląsk bardzo dobrze czuje się w ataku pozycyjnym, dlatego cały czas graliśmy wysoko. I Śląsk przez całe spotkanie z akcji nie stworzył sobie sytuacji bramkowej - stwierdził Tarasiewicz.

Końcowym wynik przyjął zatem z rozczarowaniem. - Jest niedosyt. Dzisiaj jesteśmy ubożsi o dwa punkty, tak jak tydzień temu w Bielsku. Idziemy jednak w dobrym kierunku. W kolejnych meczach będziemy zdobywać punkty - podkreślił trener Korony.

Czy kolejne błędy w bramce Vytautasa Cerniauskasa sprawią, że w następnym meczu z Piastem Gliwice między słupkami stanie Wojciech Małecki? - Nie chcę teraz oceniać jego występu. Błędy zdarzają się wszystkim piłkarzom, ale bramkarz to taka pozycja, że jak go popełni, to drużyna traci gola. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało w kolejnej rywalizacji w Gliwicach - odpowiedział Tarasiewicz.

Zadowolony z podziału punktów był natomiast szkoleniowiec Śląska Tadeusz Pawłowski. - Dobrze zaczęliśmy to spotkanie, potem jednak było za dużo nerwów. Nie opanowaliśmy środka pola. Po dwóch naszych błędach Korona wyszła na prowadzenie. W przerwie była dobra zmiana Roberta Picha i było 2:2. Potem różnie to mogło się ułożyć. Publiczność zobaczyła dużo akcji bramkowych z obu stron. Gratuluję tego punktu moim zawodnikom. To niełatwy teren i w sumie jestem zadowolony z wyniku - podsumował trener gości.