Golański: Na szczeblu ekstraklasy nie można stracić takiego gola

- Nie można mieć pretensji do piłkarzy. Przynajmniej ja ich nie mam. Atakowaliśmy z jednej i z drugiej strony. To po prostu nie był nasz dzień - powiedział po porażce 0:2 z Pogonią trener Ryszard Tarasiewicz.
Koronie nie udało się utrzymać passy meczów bez porażki. Ta zakończyła się na sześciu spotkaniach. Przegranej w Szczecinie jednak wcale nie musiało być. W konfrontacji z Pogonią kielczanom zabrakło jednak skuteczności, w kluczowym momencie koncentracji, a i szczęście było zdecydowanie po stronie rywali.

- Mieliśmy ostatnio dynamikę dobrych rezultatów i dobrej gry. Z Pogonią potwierdzaliśmy to drugie. To po prostu chyba nie był nasz dzień. Nie można mieć pretensji do piłkarzy. Przynajmniej ja ich nie mam. Atakowaliśmy z jednej i z drugiej strony. Myślę, że kluczowa była sytuacja Jacka Kiełba. Gdyby ją wykorzystał, mecz na pewno inaczej by się potoczył. Szkoda. Czasem zwycięża się, grając przeciętnie. Nam nie udało się wygrać, mimo że prezentowaliśmy się korzystnie - ocenił trener Tarasiewicz.

Jego podopieczni mówili natomiast o sporym niedosycie. - Czujemy, że powinniśmy z tego meczu wycisnąć zdecydowanie więcej. Na początku mieliśmy idealną okazję [stuprocentowa Michała Janoty - przyp. red.], potem podarowaliśmy gola Pogoni, ale szans na wyrównanie było jeszcze kilka. Przypominało to trochę bicie głową w mur. Na pewno nie zasłużyliśmy na przegraną - stwierdził napastnik Przemysław Trytko.

Kielczanie największe pretensje mieli do siebie za straconego gola w 17. minucie. - To była dziwna sytuacja. Jest rzut sędziowski i zamiast daleko wybić piłkę, to bez walki oddajemy ją rywalowi. Przypadkowy przerzut i Zwoliński trafia do pustej bramki. Klasowym zespołom takie sytuacje nie mogą się przydarzać - denerwował się Trytko.

Rozczarowany porażką z Pogonią był także kapitan zespołu Paweł Golański. - Myślę, że nie do końca byliśmy dziś skoncentrowani. Stracone gole były kuriozalne, zwłaszcza ten pierwszy. Na szczeblu ekstraklasy nie może się przytrafić, by stracić bramkę po rzucie sędziowskim.... Już w juniorach mówi się rywalom, że oddajemy piłkę na ich połowę i tyle. A my daliśmy rozegrać Pogoni spokojnie akcję w naszym polu karnym - analizował Golański.

I dodał. - Jeśli ma się dobrą passę to trzeba z niej wyciągać jak najwięcej. To był mecz, którego nie powinniśmy przegrać. Gra była dobra, ale szwankowała skuteczność i koncentracja. Mam nadzieję, że z Cracovią odkupimy tę porażkę - zapowiedział "Golo".

Konfrontacja z "pasami" w piątek o godz. 18 na Kolporter Arenie.