Ryszard Tarasiewicz: Wygraliśmy w pełni zasłużenie

- Pierwsza połowa nie była dobra, ale bardzo dobra w naszym wykonaniu. Praktycznie zagraliśmy bezbłędnie - ocenił wygraną 2:1 w Gdańsku trener Ryszard Tarasiewicz.
Jego podopieczni w pierwszej połowie zaliczyli najlepsze wyjazdowe 45 minut w sezonie. Korona całkowicie zdominowała gospodarzy. - Po przerwie nie chcieliśmy grać tak samo jak w pierwszej połowie, ale oddać trochę inicjatywę rywalom i poszukać okazji w kontratakach. Dobrze nam to wychodziło, choć trochę zabrakło nam spokoju w wyprowadzaniu akcji. Żałuję zwłaszcza sytuacji Pawła Sobolewskiego z początku drugiej połowy, bo mogliśmy ją zamienić na trzeciego gola i kontrolować wydarzenia na boisku. Po dwóch pięknych bramkach wygraliśmy w pełni zasłużenie - stwierdził trener Tarasiewicz.

Kielecki szkoleniowiec miał jednak uwagi pod adresem trenera Lechii Tomasza Untona, który przed meczem nie szczędził gorzkich słów pod adresem Korony. - Dobrze by było, żeby opiekun Lechii nie oceniał przed meczem poziomu rywala, ale zajął się tym, co do niego należy. Trenerzy z większym doświadczeniem i wiedzą nie pozwalają sobie na takie uwagi. Jeśli chciał w ten sposób dodać odwagi swoim piłkarzom, to bardzo dobrze, jeśli jednak tylko sobie, to już nie najlepiej... W takim klubie, z takim stadionem, z takimi aspiracjami nie wypada się tak wypowiadać - podkreślił Tarasiewicz.

Zadowolony z trzeciej wygranej z rzędu był kapitan Korony Paweł Golański. - Byliśmy zespołem lepszym i wygraliśmy w pełni zasłużenie. Wiedzieliśmy, że po wygranej nad Wisłą to może być przełomowe dla nas spotkanie. Mieliśmy dobrą passę przed wyjazdem do Gdańska, a po tym zwycięstwie mamy naprawdę realną szansę na pierwszą ósemkę w tabeli - podkreślił Golański.

32-letni obrońca ma nadzieję na kontynuowanie zwycięskiej serii w kolejnych meczach. - Przed nami cztery spotkania, ale aż trzy w Kielcach. Układ gier jest na tyle korzystny, że musimy znacząco poprawić naszą sytuację. Początek sezonu był dla nas mocno niekorzystny, ale cieszy, że w klubie wszyscy wytrzymali ten nerwowy czas i nasza praca zaczęła przynosić efekty. Od początku wierzyliśmy, że z trenerem Tarasiewiczem jesteśmy w stanie odnosić dobre rezultaty. Nie popadamy oczywiście w hurraoptymizm, ale dalej mocno pracujemy - zaznaczył "Golo".