Ryszard Tarasiewicz po kolejnej porażce: To staje się już wkurzające

- Najbardziej boli, że w chwili, gdy odzyskaliśmy równowagę, to straciliśmy bramkę po indywidualnym błędzie. To trochę staje się już wkurzające - powiedział po kolejnej porażce, tym razem w Pucharze Polski, trener Ryszard Tarasiewicz.
Kielecki szkoleniowiec już po raz ósmy w sezonie musiał szukać przyczyn porażki swojego zespołu. Do siedmiu przegranych w lidze, we wtorkowy wieczór doszło również odpadnięcie z rozgrywek Pucharu Polski.

- W naszej sytuacji priorytetem na pewno jest liga. Wystawiliśmy skład, który chciał awansować do następnej rundy. Najbardziej boli, że w chwili, gdy odzyskaliśmy równowagę, to straciliśmy bramkę po indywidualnym błędzie. To trochę staje się już wkurzające i frustrujące, że wciąż tracimy gole, których powinniśmy uniknąć. Potem wróciliśmy do gry. Po wyrównaniu mieliśmy szanse na kolejne bramki i znowu błąd. Szkoda, bo zanosiło się na dogrywkę. Może potem byśmy cierpieli w ligowym meczu z Piastem, ale na pewno warto byłoby o ten awans powalczyć. Górnik strzelił jednak drugą bramkę i to znowu po naszym błędzie. Wolałbym, żeby rywal musiał zapracować na te gole mocniej - stwierdził Tarasiewicz.

Powody do zadowolenia miał oczywiście opiekun Górnika Józef Dankowski. - Zespół zagrał tak jak oczekiwaliśmy. Postawiliśmy przed drużyną zadanie, żeby zagrała równie dobrze co w lidze. Myślę o meczach, w których graliśmy ofensywnie, wygrywaliśmy. To nie ma znaczenia, że w drużynie było sześć zmian w porównaniu z ostatnim ligowym meczem. Nie grali zmiennicy, ale pełnowartościowi zawodnicy Górnika - ocenił szkoleniowiec zabrzan.

Podobnego zdania był strzelec zwycięskiego gola dla gospodarzy Wojciech Łuczak. - Ten mecz pokazał, że Górnik to nie tylko podstawowy skład. Rezerwowi stanęli na wysokości zadania. Przysnęliśmy tylko na początku pierwszej połowy, gdy Korona doprowadziła do wyrównania. Potem i wcześniej mieliśmy to spotkanie pod kontrolą. Zasłużyliśmy na awans - przyznał.