Sport.pl

Tomasz Brożyna: To wyjątkowy czas dla kolarstwa. Majka jest faworytem

- Rafał Majka jest w wielkiej formie. W Francji dokonał niesamowitej rzeczy. Jeśli będzie odpowiednio wypoczęty, to na pewno jest głównym kandydatem do wygranej - mówi w rozmowie z portalem Kielce.sport.pl triumfator Tour de Pologne z 1999 roku Tomasz Brożyna.
Rozmowa z Tomaszem Brożyną

Maciej Sierpień: W lepszym momencie dla polskiego kolarstwa tegoroczny wyścig chyba nie może się rozpoczynać?

- Tomasz Brożyna, trener kadry narodowej*: Na pewno jest to wyjątkowy czas dla naszej dyscypliny. Już dawno o kolarstwie nie mówiło się w mediach tak wiele, kolarze nie wzbudzali tyle emocji. To przede wszystkim zasługa znakomitych wyników uzyskiwany przez Michała Kwiatkowskiego i Rafała Majkę.

Myśli pan, że sukcesy tej dwójki przełożą się na jeszcze większą liczbę kibiców wzdłuż trasy?

- Zainteresowanie tegorocznym tourem każdego dnia jest coraz większe. Szkoda jedynie, że Michała zabraknie, ale jego decyzję [podyktowaną zmęczeniem po Tour de France - przyp. red.] w pełni rozumiem. Na szczęście pojedzie Rafał. Zresztą tych polskich akcentów w tym roku będzie naprawdę sporo. Wielu Polaków w innych ekipach, grupa CCC Polkowice i oczywiście nasza kadra narodowa.

Tour de Pologne - to dziś obok Tour de France, Vuelta a Espana i Gioro d'Italia - najważniejszy wieloetapowy wyścig?

- Ta wielka trójka na pewno jest poza wszelkim zasięgiem, to królewskie wyścigi. Ale Tour de Pologne to zdecydowanie absolutna światowa czołówka. Obecność w gronie UCI Pro Tour mówi sama za siebie. Myślę, że pod względem poziomu, obecności kolarskich gwiazd, jakości organizacji możemy spokojnie równać się z Tour de Swiss, czy Vuelta al Pais Vasco [Wyścig dookoła Kraju Basków - przyp. red.].

Czym się różni obecny tour, od tego z 1999 roku, gdy pan triumfował?

- Trudno w jakichkolwiek kategoriach to porównywać. 15 lat temu mieliśmy w kolarstwie zupełnie inne czasy. Ale na pewno nie jest tak, że kiedyś łatwiej było wygrać. Każde zwycięstwo podczas wieloetapowych wyścigów jest niezwykle cenne. Ja ze swojej wygranej do dziś jestem bardzo dumny.

Ostatnim Polakiem, który zwyciężył w TdP był w 2003 roku Cezary Zamana. Dlaczego od dekady nie potrafimy wygrać na swojej ziemi?

- Nie wygrywaliśmy w klasyfikacji generalnej, ale nie zapominajmy, że Polacy bardzo często byli na wysokich miejscach. Choćby przed rokiem, gdy zdominowaliśmy klasyfikację górską, czy punktową [odpowiednio wygrywali Tomasz Marczyński i Rafał Majka - przyp. red]. Na zwycięstwo w takim wyścigu składa się bardzo wiele czynników. Nie zawsze mogli wystartować najlepsi w danym momencie polscy zawodnicy, a czasem ich grupy przyjmowały taką strategię, że musieli pracować na innych.

W tym roku będzie inaczej?

- Wszystko na to wskazuje. Rafał Majka jest w wielkiej formie. Na Tour de France wygrywając dwa górskie etapy dokonał niesamowitej rzeczy. Jeśli będzie odpowiednio wypoczęty, to na pewno jest głównym kandydatem do wygranej. On sam jednak podkreśla, że kibice muszą pamiętać, że jest tylko człowiekiem. W kolarstwie wysiłek organizmu jest tak ogromny, że nigdy nie można niczego być pewnym.

Presja oczekiwań może być dla niego przeszkodą?

- Nie sądzę. Pokazał we Francji, że potrafi znakomicie sobie z nią radzić. To bardzo odporny i silny zawodnik.

Z jakimi nadziejami startuje dowodzona przez pana reprezentacja Polski?

- Będziemy widoczni na trasie, będziemy zabierać się do odjazdów, walczyć o premie i koszulki. Ale pamiętajmy, że mamy bardzo młody zespół, aż pięciu debiutantów. Tylko Kamil Gradek, Paweł Franczak i Paweł Cieślik startowali przed rokiem.

Ostrowczanina Kamila Zielińskiego, który niedawno wygrał Wyścig Solidarności, stać na etapowe zwycięstwo?

- Zdecydowanie. Kamil pokazał na "Solidarności" jak wielką mocą dysponuje. Na pewno będzie w gronie zawodników, którzy powinni liczyć się w walce o wysokie miejsca. Myślę nawet, że to może być "czarny koń" tegorocznego touru.

Wyścig będzie faworyzował sprinterów czy górali?

- Raczej kolarzy najbardziej wszechstronnych. Uważam, że o końcowym triumfie zdecydują dwa górskie etapy z Zakopanego do słowackiego Strbskiego Plesa, dzień później wokół Bukowiny Tatrzańskiej oraz końcowa jazda indywidualna na czas z Wieliczki do Krakowa. Kto jest silny w górach oraz potrafi dobrze pojechać na czas jest naturalnym kandydatem do zwycięstwa. Ale pamiętajmy, że kolarstwo bywa nieprzewidywalne. Nie zdziwiłbym się, gdyby na którymś z "płaskich" etapów tak ułożyła się rywalizacja, że jeden kolarz, czy grupa urwie się peletonowi i zbuduje przewagę, która może dać wygraną.

Na przykład na trzecim etapie z Kielc do Rzeszowa?

- Chociażby (śmiech). Cieszę się, że po wielu latach tak wielka kolarska impreza znów zawita do Kielc i naszego województwa. Ostatni raz Tour de Pologne gościliśmy 20 lat temu. Dlatego chciałbym wszystkich, fanów kolarstwa i w ogóle sportu, serdecznie zaprosić we wtorek 5 sierpnia na Rynek. Start peletonu to naprawdę niezapomniane przeżycie.

*Tomasz Brożyna

Wychowanek Korony Kielce, były zawodowy kolarz, a obecnie trener reprezentacji Polski. Zwycięzca Tour de Pologne z 1999 roku. Przejechał trzy największe wyścigi: Tour de France, Giro d'Italia oraz Vuelta a Espana. Dwukrotny olimpijczyk z Atlanty (1996) i Aten (2004). Ma 44 lata, mieszka w podkieleckich Bielinach.

Więcej o: