Zmiany, zmiany, zmiany, czyli startuje PGNiG Superliga piłkarzy ręcznych [KOMENTARZ]

"Zmiany, zmiany, zmiany..." - cytat rodem z kultowego filmu "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz" jak ulał pasuje do rozpoczynających się w weekend rozgrywek PGNiG Superligi piłkarzy ręcznych. Bo już dawno nie byliśmy świadkami tylu zmian na krajowym podwórku.
Dotychczas pasjonowaliśmy się głównie transferami Vive Targi Kielce, rzadziej Orlenu Wisły Płock, a doniesienia z pozostałych klubów należały do rzadkości.

Teraz kielecki zespół jest jednym z klubów, w którym zaszło... najmniej zmian. Oczywiście transfer z bankrutującego Atletico Madryt mistrza świata Julena Aginagalde, jednego z najlepszych kołowych globu, nie bez kozery wymieniany jest wśród najważniejszych w całej Europie, ale wielkich ruchów w drużynie Bogdana Wenty nie było, bo być nie mogło. No bo po co robić rewolucję w zespole, która zachwyciła Europę przebojem, wchodząc na salony nie tylko pod względem sportowym - zdobywając trzecie miejsce w Final Four po zwycięstwie nad samym THW Kiel - ale i marketingowym ze wspaniałymi kibicami, którzy podbili Kolonię? Oczywiście, zmiany być muszą także wśród najlepszych, ale poziom kieleckiej drużyny w kilka lat do tego stopnia, że nie potrzebuje rewolucji, tylko korekt. Ale mistrzowskich.

W te ślady idą następni. Odwieczny rywal kielczan z Płocka zrobił takie zmiany, że walka o mistrzostwo Polski zapowiada się pasjonująco. Mało tego, z Orlenem Wisłą Płock drużyna Bogdana Wenty zagra w jednej grupie Champions League, a terminarz ułożył się tak, że na początku października w środę zagra ona na wyjeździe z płocczanami ligowy pojedynek, a kilka dni później znów w Orlen Arenie mecz Ligi Mistrzów. Czego chcieć więcej...

Ale równie ważne są zmiany w Zabrzu, Puławach, Mielcu, Opolu... Bo pokazują, że zainteresowanie piłką ręczną rośnie. A to najważniejsze.