Sport.pl

Vive jest czarnym koniem Final Four. Siódmiak: I bardzo dobrze

- Losując Barcelonę w półfinale Final Four, kielczanie trafili najgorzej jak mogli. Oczywiście nie są faworytem, ale to nie znaczy, że stoją na straconej pozycji. Bo jako były zawodnik doskonale wiem, że pozycja czarnego konia jest zdecydowanie korzystniejsza - komentuje Artur Siódmiak, były reprezentant Polski. Półfinał Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych Vive Targi Kielce - Barcelona w sobotę o godz. 15.15. Transmisja prosto z Kolonii na Sport.pl.
Ten pojedynek zainauguruje turniej Final Four w mogącej pomieścić 20 tysięcy widzów Lanxess Arena w Kolonii. W sobotę o godz. 18 drugi półfinał, zmierzą się w nim dwie niemieckie drużyny, obrońca trofeum THW Kiel oraz HSV Hamburg w składzie z reprezentantem polski Marcinem Lijewskim. W niedzielę o godz. 15.15 przegrani zagrają o trzecie miejsce, a o godz. 18 wielki finał. Wszystkie mecze na żywo w Sport.pl. Tu także serwis specjalny o tej imprezie.

MISTRZOWSKI WEEKEND W KOLONII. VIVE TARGI KIELCE GRA W FINAL FOUR! [SERWIS SPECJALNY]

Bogdan Wenta, trener Vive Targi Kielce, gracz Barcelony w latach 1992-95

- Mam ogromny sentyment do tego klubu, bo przecież przez kilka lat w nim grałem. To wielki zespół, ale w tym sezonie w Lidze Mistrzów doznał już dwóch porażek, czyli można ich złamać. Oglądałem ich ostatnie pojedynki z Atletico Madryt i na pewno ten rewanżowy zrobił na mnie olbrzymie wrażenie. Przede wszystkim zaimponowała mi ich gra w obronie oraz postawa bramkarza Danijela Saricia, który w pewnym momencie w drugiej połowie miał ponad 60 procent skuteczności. To zespół naszpikowany gwiazdami, wieloma aktualnymi mistrzami świata, w którym doskonałą pracę wykonuje sztab szkoleniowy.

Barcelona jest ogromnym wyzwaniem, ale gdybyśmy zagrali z Kielem czy HSV Hamburg, to też by tak było. Każda z tych drużyn pewnie chciała nas wylosować, ale już raz to przeżyliśmy. Zawodnicy i działacze Metalurga Skopje też się bardzo cieszyli, a tymczasem wiemy, jak się skończył dwumecz.

Jedziemy do Kolonii nie tylko zdobywać cenne doświadczenie, ale mocno walczyć. Jak fajnie powiedział Krzysiek Lijewski, że pojechać i spróbować to zdecydowanie za mało, bo nie mamy się czego wstydzić. Presja będzie po stronie Barcelony, a my możemy złamać pewne bariery.

Marian Urban, wiceprezes Vive Targi Kielce

- Jestem szczęśliwy, że gramy w półfinale z Barceloną. Zmierzymy się z bardzo uznaną marką na świecie, wszystkie zespoły świata się z nią liczą. Spełniło się zatem jedno z naszych marzeń, by w Final Four przy takiej oprawie rywalizować z tak wielką drużyną. Bardzo się z tego cieszę! Jesteśmy tak silnym zespołem, że możemy zmierzyć się z każdym. Już w sezonie 2010/2011 walczyliśmy z nimi jak równy z równym, zremisowaliśmy przecież na wyjeździe, także wszystko w tej konfrontacji jest możliwe. Będę oglądał ten pojedynek w Kolonii z dużą nadzieją. Szansę oceniam 50 na 50. Wierzę w naszych zawodników, wcale nie musimy przegrać. Jesteśmy równoprawnym zespołem, który może powalczyć ze wszystkimi.

Ivan Cupić, prawoskrzydłowy Vive Targi Kielce

- Barcelona to mocny zespół, ale my też widzimy swoje szanse i nie stoimy na straconej pozycji. Nie jedziemy tam na wakacje, ale chcemy spróbować zaprezentować się z jak najlepszej strony. Wszystko jest jednak możliwe w tej rywalizacji. Wierzymy, że możemy w półfinale okazać się lepsi od rywala. Na papierze "Barca" prezentuje się imponująco, ale nie zawsze jest to gwarancja sukcesu. To nie jest drużyna, której nie można pokonać. Myślę, że każdy zespół w Final Four nie chciał grać w półfinale z Kielem.

Jacek Będzikowski, drugi trener reprezentacji Polski

- Jeśli Vive Targi Kielce marzyło o osiągnięciu jakiegoś celu w Lidze Mistrzów, to nie ma teraz znaczenia, że zagra z Barceloną. Bo w Final Four trzeba pokonać samych najlepszych w Europie. Mistrzowie Polski nie są faworytem w tym starciu, ale można być optymistą, zwłaszcza po ich grze w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym z Metalurgiem Skopje. Imponowało mi ich zaangażowanie, wola walki oraz obrona. Widać było, że zawodnicy są naładowani - praktycznie "płoną" i w końcu wybuchną. Z Barceloną też na pewno nie stoją na straconej pozycji. Choć rywale to jest zespół z tej najwyższej półki. Nawet nie ma sensu ich reklamować, bo wszystko mają dobre. To marka sama w sobie.

Artur Siódmiak, były reprezentant Polski, ekspert Polsatu Sport

- Vive Targi Kielce trafiło najgorzej, jak tylko mogło. Barcelona jest bardzo mocnym zespołem, oczywiście nie umniejszając wartości Kielowi ani Hamburgowi. Najlepiej byłoby trafić właśnie na ekipę Marcina Lijewskiego, a Kiel też bardziej by nam pasował. Przecież Hiszpania ostatnio zdominowała mistrzostwa świata. Barcelona wydaje się lekkim faworytem, ma bowiem świetnych zawodników, znakomicie wyszkolonych technicznie. Grają niewygodną obronę, zróżnicowaną, często podwyższają pod rozgrywających. A Vive woli jednak grać w ataku przeciwko defensywie 6-0. Z drugiej strony kielczanie potrafili kiedyś zremisować z Barceloną. Vive ma bardzo doświadczonych graczy, kilku z nich ma już za sobą wiele meczów o tak wysoką stawkę. Niektórzy faktycznie zagrają tam pierwszy raz, ale na przykład Uros Zorman wygrywał trzy razy Ligę Mistrzów. Podstawowy atut drużyny Bogdana Wenty to bardzo długa ławka, szesnastu znakomitych zawodników. Obojętnie kto wchodzi, nie obniża jakości drużyny. Dołożyć do tego trzeba świetną obronę, która potrafi współpracować ze Sławkiem Szmalem. W starciu z Barceloną ważny też będzie aspekt psychologiczny, bo na Vive Targi Kielce nie ciąży żadna presja. Natomiast "Duma Katalonii" musi wygrać, bo większość fachowców na nią stawia. A jako były zawodnik doskonale wiem, że pozycja czarnego konia jest zdecydowanie korzystniejsza.

W drugim półfinale stawiam 60-40 na korzyść Kielu. W tej parze nie będzie niespodzianki, niemieccy zawodnicy znają się jak łyse konie. Faworytem jest Kiel, bo jest bardziej doświadczony. Hamburg miał słabszy początek sezonu, ale teraz to zupełnie inna drużyna. Lepsza.

MISTRZOWSKI WEEKEND W KOLONII. VIVE TARGI KIELCE GRA W FINAL FOUR! [SERWIS SPECJALNY]

Więcej o: