Święto Vive! Dziewiąta wygrana w LM i awans z pierwszego miejsca [ZDJĘCIA]

Vive Targi Kielce potrzebowało wprawdzie tylko punktu w meczu z Chambery, by wygrać grupę C, ale zdobyło - jak planowało - dwa. Choć znów nie było wcale łatwo. Francuzi uciekli nawet na siedem bramek...
- Bez Edina Basica Chambery traci 50 procent wartości - mówił Sport.pl przed meczem Paweł Podsiadło, wychowanek kielczan, a obecnie rozgrywający ligowego rywala Chambery - Selestat. Ostatecznie goście przyjechali do Kielc nie tylko bez swojego najlepszego strzelca (prowadzi w klasyfikacji najskuteczniejszych we francuskiej ekstraklasie) bośniackiego środkowego rozgrywającego, ale też Bertranda Gille i Kevyna Nyokasa.

Mimo to po pierwszym kwadransie nic nie wskazywało na to, że francuska ofensywa musi bez nich ucierpieć. Znakomicie dysponowany był chorwacki lewy rozgrywający Damir Bicanić, który różnorodnymi rzutami z drugiej linii nie dawał żadnych szans niemającemu swojego dnia Sławomirowi Szmalowi. Goście nieźle grali też do kołowego Gregoire Detreza (przed tym z kolei przestrzegał trener Bogdan Wenta) i dzięki temu zarabiali rzuty karne, pewnie egzekwowane przez Cedrica Paty.

Co na to gospodarze? Niestety, podobnie jak w meczu z rosyjskim Petersburgiem przydarzył im się długi okres słabości. Zaczęli nieźle, bo w 5. minucie po trafieniu Mateusza Jachlewskiego prowadzili 4:2, ale od tego momentu stracili sześć goli z rzędu! Nagle jakby pojawiła się niewiara w ataku, brakowało dokładności, a były rzuty z nieprzygotowanych pozycji . W efekcie w 16. minucie po trafieniu Karela Nocara kielczanie, którzy mieli w sobotni wieczór świętować, przegrywali aż 6:13. Chyba nikt w Hali Legionów nie spodziewał się wówczas, że jeszcze do przerwy zmieni się prowadzenie...

Kielczanie znów pokazali wielki charakter. Sygnał do ataku dal w bramce doświadczony Chorwat Venjo Losert, który zmienił Szmala (nie obronił żadnego z 11 rzutów), który wreszcie zaliczył mecz na miarę swoich wielkich umiejętności. Francuzi zostali wybici z rytmu i też zaczęli popełniać proste straty. Dzięki temu mistrzowie Polski mogli grać w swój ulubiony sposób - z kontrataku. Do gry włączyli się też kieleccy rozgrywający: Michał Jurecki i Krzysztof Lijewski. Obaj mocno pomagali w obronie i nadawali ton ofensywie. W 27. minucie z drugiej linii trafia Grzegorz Tkaczyk i jest tylko 15:16. A końcówka w stylu godnym kandydata do Final Four Ligi Mistrzów. Ukradzione piłki w obronie, trzy bramki z rzędu z kontrataków (raz Thorir Olafsson i dwie świetnie dysponowany Jachlewski) i prowadzenie 18:17.

To uskrzydliło drużynę Bogdana Wenty, bo drugą połowę rozpoczęła od rozstrzygającego wszystko mocnego uderzenia. Wciąż nie mylił się w kontrach Jachlewski i w 37. minucie było już 24:19 dla gospodarzy. A tego, by goście się nie podnieśli, pilnował Losert. Udało mu się nawet zatrzymać jedyny jasny punkt w ekipie Mario Cavalliego po przerwie - Timothego Nguessana. Reprezentant Francji nie pokonał Chorwata sam na sam, gdy mógł zmniejszyć przewagę kielczan do dwóch goli. Vive skorzystało na dyspozycji Loserta, odskakując nawet na sześć goli (32:26 po trzech z rzędu golach Grzegorza Tkaczyka).

Wygrana Vive Targi Kielce oznacza, że na kolejkę przed końcem wygrali grupę C. Oznacza też koniec szans na awans dla pokonanego Chambery. W ostatniej kolejce - za tydzień na Słowenii z Gorenje Velenje - kielczanie zagrają tylko o perfekcyjny wynik w fazie eliminacyjnej, czyli komplet wygranych (jak Ciudad Real w 2010 roku).

Rywala w 1/8 zespół Bogdana Wenty pozna 26 lutego. Losowanie pierwszej rundy fazy pucharowej z mistrzem Polski w pierwszym koszyku w Wiedniu.

Vive Targi Kielce - Chambery Savoie Handball 36:32 (18:17)

Vive Targi Kielce: Szmal, Losert - Jurecki 8, Jachlewski 8, Stojković 6, Tkaczyk 6, Lijewski 4, Olafsson 2, Bielecki 1, Zorman 1, Grabarczyk, Musa.

Chambery: Dumoulin, Grahovac - Paty 9, Nguessan 8, Bicanić 6, Detrez 2, Nocar 2, G. Gille 2, Panić 1, Laurent 1, Paturel 1, B. Gille.

Sędziowali: Peter Herczeg, Peter Sudi (obaj Węgry). Widzów: 4200.

Przebieg - I połowa: 1:0, 1:1, 2:1, 2:2, 4:2, 4:8, 5:8, 5:9, 6:9, 6:13, 8:13, 8:14, 12:14, 12:15, 14:15, 14:16, 15:16, 15:17, 18:17. II połowa: 19:17, 19:18, 23:18, 23:19, 24:19, 24:21, 26:21, 26:22, 27:22, 27:23, 28:23, 28:25, 30:25, 30:26, 32:26, 32:27, 33:27, 33:28, 34:28, 34:30, 35:30, 35:31, 36:31, 36:32.

Więcej o: